O autorze
Bartosz Mendyk, ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, doktor nauk prawnych. kontakt: www.drmendyk.pl

Kilka słów o jawności rozpraw i ochronie danych osobowych w sądach i trybunałach

W ostatnim tygodniu opinia publiczna spotkała się z dwoma stanowiskami środowiska sędziowskiego. Jeden zaprezentowany przez sąd prowadzący sprawę zabójstwa Ewy Tylman, drugi w sprawie ogólnego zakazu wpuszczania do Trybunału Konstytucyjnego dziennikarzy zaopatrzonych w kamery oraz aparaty fotograficzne. Czy jawność rozpraw sprzeciwia się ochronie danych osobowych? Jak może wyglądać rozwiązanie kompromisowe?

Od czasów pierwszej publicznej rozprawy w sprawie oskarżenia Sokratesa społeczeństwa są zainteresowane procesami publicznymi. Od wieków powstaje dyskusja, czy warto aby rozprawy były jawne? Proces technologiczny, możliwość prowadzenia transmisji online przez telewizje oraz w internecie sprawia, że należy przemyśleć jak powinna wyglądać jawność oraz transparentność, a jak w sposób należyty chronić dane osobowe?



Po co ta cała jawność?

Na początek uwaga ogólna- podstawową rolą rozprawy przez sądem jest rozwiązanie konfliktu- niezależnie czy spór dotyczy prawa karnego- a więc ukaranie winnego, czy prawa cywilnego- a więc ustalenie odpowiedzialności cywilnej (lub uregulowanie stosunku rodzinnego). Jest to pierwsze i najważniejsze zadanie, jakie postawiono przed każdym sądem.
Jednakże w doktrynie prawa karnego wypracowano kolejne role jakie odgrywa sąd i rozprawy. Warto przypomnieć o dwóch- o roli edukacyjnej oraz wzbudzaniu poczucia sprawiedliwości. Są one poboczne wobec podstawowej funkcji orzeczniczej- ale równie ważne.

Mario Puzo w „Ojcu chrzestnym” w początkowej scenie opisuje skargę jednego z Włochów- ojca dziewczyny, która była dotkliwie pobita i okaleczona przez kolegę. Ponieważ nie znalazł sprawiedliwości w sądzie- zwrócił się właśnie do Vita Corleone o wymierzenie sprawiedliwości- epizod ten bardzo obrazowo wskazuje zachowania społeczne jakie pojawiają się, gdy obywatele czują, że sądy rozstrzygają niesprawiedliwie.
Jawność rozprawy sprawia, że sąd jest nieustannie kontrolowany przez opinię publiczną, co pozwala dojść do prawdy obiektywnej. Nadzór społeczny sprawia ponadto, że opinia publiczna lepiej zaczyna orientować się w przepisach prawa- co w sposób prosty przekłada się na wzrost świadomości prawnej. Opinia publiczna widząc, że przepisy nie odpowiadają jej woli, głosuje w wyborach na osoby oraz partie, które zobowiązują się dokonać odpowiedniej korekty.

Mając powyższe na uwadze w Konstytucji przesądzono (art. 45), że każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie. Konstytucja jasno przesądza więc, że zasadą ogólną jest jawność orzecznictwa.
Doprecyzowanie tych przepisów (z punktu widzenia procesu karnego) znajduje się w kodeksie postępowania karnego, który stanowi, że (art. 356 par 1) na rozprawie oprócz osób biorących udział w postępowaniu mogą być obecne tylko osoby pełnoletnie, nie uzbrojone oraz, że (par. 3) Nie mogą być obecne na rozprawie osoby znajdujące się w stanie nie licującym z powagą sądu. Dlatego przyjmuje się, że dziennikarz nie musi podejmować dodatkowych czynności formalnych- sama chęć obecności na rozprawie jest wystarczającym argumentem. Powinien podporządkować się zarządzeniom wydawanym przez przewodniczącego składu orzekającego (przypadki doprecyzowane są w ustawie- przykładowo- Gdy sąd wchodzi na salę lub ją opuszcza, wszyscy obecni wstają).

Jawnie czyli jak?

Z powyższego wynika, że każdy, niezależnie czy jest dziennikarzem, czy wykonuje inny zawód może robić notatki. Powinien to robić w taki sposób- aby nie zakłócać toku rozprawy. Ponieważ jednak widzowie oraz użytkownicy internetu- wolą bardziej żywy, realistyczny przekaz- a najlepiej bezpośrednią transmisję coraz bardziej aktualny staje się problem transmisji online.

Ustawodawca uregulował, że w sprawach karnych (art. 357 par 1 kpk) Sąd może zezwolić przedstawicielom radia, telewizji, filmu i prasy na dokonywanie za pomocą aparatury utrwaleń obrazu i dźwięku z przebiegu rozprawy, gdy uzasadniony interes społeczny za tym przemawia, dokonywanie tych czynności nie będzie utrudniać prowadzenia rozprawy, a ważny interes uczestnika postępowania temu się nie sprzeciwia. W praktyce na kilka dni przed rozprawą trzeba przedłożyć do sądu określony wniosek. W szczególnych przypadkach sąd może wyłączyć jawność rozprawy.
Inaczej wygląda to w sprawach cywilnych- które nie cieszą się taką popularnością wśród publiczności. Tutaj ustawodawca uregulował (art. 152 k.p.c.), że na posiedzenia jawne wstęp na salę sądową mają - poza stronami i osobami wezwanymi - tylko osoby pełnoletnie. Na posiedzenia niejawne mają wstęp tylko osoby wezwane. W postępowaniu cywilnym i postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym- przepisy nie przewidują w sposób jednoznaczny i bezpośredni rejestracji posiedzenia sądowego. Ponieważ Trybunał Konstytucyjny w sposób subsydiarny stosuje zasady postępowania cywilnego- dlatego sytuacja nie jest jednoznaczna.
Należy mieć na względzie że art. 14 Konstytucji jasno przewiduje że Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Z drugiej strony brak przepisów jasno precyzujących, kiedy można takie dopuścić do rejestracji obrazu i dźwięku- podstawę taką może ewentualnie stanowić wskazany wyżej art. 45 Konstytucji. Ostatecznie jednakże zgodnie z obowiązującym prawem, wniosek taki należy złożyć do Trybunału przed rozprawą. Problemem jest fakt, że konstytucyjność takiego rozwiązania rozstrzyga sam Trybunał.
Jednakże Trybunał nie jest sądem i odmienne są jego zadania. W omawianym kontekście podstawową różnicą pomiędzy sądem a Trybunałem Konstytucyjnym jest fakt, że sądy w sprawach cywilnych orzekają w sprawach indzwidualnych (orzeczenie co do zasady dotyczy powoda i pozwanego). Orzeczenia Trybunału, którego rolą jest usuwanie z przestrzeni prawnej wadliwego prawa, co do zasady dotyczą funkcjonowania państwa i jego poszczególnych organów- dotyczą więc całego społeczeństwa. Dlatego warto aby społeczeństwo, w sposób możliwie pełny miało więc możliwość oceny ustawodawcy, trybunału, oraz poszczególnych sędziów. W sposób pełny powinny być wykorzystywane wszystkie możliwe środki przekazu, w tym zdjęcia, zapisy obrazu i dźwięku, o ile nie przeszkadzają sądowi (lub trybunałowi) w sprawowaniu funkcji sądowniczej.

Na marginesie warto wspomnieć, że sieć obywatelska Watchdog walczy o to od dłuższego czasu- zwłaszcza w zakresie możliwości nagrywania rozpraw sądów administracyjnych.

Jawność vs. ochrona danych osobowych?

Oczywiście może być powołany przykład amerykański w którym na rozprawach również nie utrwala się dźwięku i obrazu, a tworzy się szkice. Wydaje się jednak, że jest to anachronizm wynikający z przestarzałości tego przepisu. Powyższy przypis miał pełne uzasadnienie, gdy dopiero pojawiała się fotografia. Aparatami były wielkie pudła a proces robienia zdjęcia zabierał sporo czasu- wobec czego dezorganizowało się pracę sądu na rozprawie, deprymowało uczestników- w tym np. świadków. Rysownicy- swoje zadanie wypełniali lepiej i szybciej. W tamtych warunkach ustawodawstwo amerykańskie zapewniło odpowiednie zrównoważenie jawności i sprawności rozprawy- opinia publiczna mogła sobie bowiem wyobrazić jak wyglądał przebieg rozprawy.

Truizmem jest stwierdzenie, że od tego czasu technika bardzo się rozwinęła. Bez większego problemu nie dezorganizując pracy sądu obecnie można nagrywać posiedzenie. Posiedzenie sądu w sprawie zabójstwa Ewy Tylman uwypukliło jednakże problemy jakie niesie za sobą transmisja „online”.

Pierwszy problem dotyczy danych osobowych uczestników. Niestety zaniedbania mediów (głównie) publicznych, ale i prywatnych spowodowały, że dane osobowe oskarżonego, świadków, partnera oskarżonego, czy partnerki z czasów liceum, a nawet hasło do serwisu Facebook stały się dostępne dla wszystkich!

W praktyce oznaczać to może znaczne utrudnienie jawności orzeczniczej w Polsce. Łatwo sobie wyobrazić świadków, którzy będą bać się wspominać nazwisk, haseł osób trzecich- w trosce o to, aby szeroka opinia publiczna tego nie poznała. Mogą oni bać się ośmieszenia czy osądu tak ogromnej grupy osób! Ostatecznie jaka jest szansa, że rodzina świadka pójdzie na sale sądową posłuchać- jak się bawił ich krewniak- w telewizji- wszystkie ciotki i wujowie mogą sobie popatrzyć na niego i ocenić! U niektórych może to powodować różne reakcje- od przybierania pozy gwiazdy aż po próby przypodobania się opinii publicznej.

Transmisja online (tj. bez opóźnienia i anonimizacji) może być niekorzystna z punktu widzenia dowodowego- świadkowie jeszcze nie przesłuchani dowiedzą się więcej co mówili poprzedni, a więc może grozić ustalaniem wspólnego stanowiska, czy ogólne kontaktowanie się między sobą. (dlatego akurat trzeba zadbać, aby dotychczas nieprzesłuchani świadkowie nie mieli możliwości zapoznania się z materiałem dowodowym).

Wszystko powyższe może zniekształcać wydarzenia i utrudniać dojście do prawdy- a więc uniewinnianie winnych oraz skazywanie niewinnych! Sądy w sposób oczywisty będą się temu przeciwstawiać!

W najlepszym interesie mediów jest więc zadbanie o pełną anonimizację danych poprzez transmisję z pewnym opóźnieniem. Pełna jawność posiedzeń sądowych- sprawia, że wszystkie możliwe funkcje procesu są sprawowane znacznie lepiej. Społeczeństwo jest edukowane prawnie, ale przede wszystkim prowadzi nadzór nad postępowaniem sądowym- zdaje sobie sprawę, jak wygląda w Polsce prawo, jak powinno być zmieniane, dlaczego sądy uniewinniają jednych a skazują innych. Ostatecznie jak wyglądają procesy poszlakowe lub dlaczego przyznanie się nie jest niepodważalnym i jednoznacznym dowodem, a właśnie z takim procesem mamy do czynienia w sprawie zabójstwa Ewy Tylman.

Jawność postępowania może działać pozytywnie na wszystkich uczestników procesu- zwłaszcza na skład sędziowski, prokuratorów i pełnomocników procesowych- poprzez wymuszenie profesjonalizacji własnego postępowania- tak aby przekonać społeczeństwo do słuszności wyroków, niezawisłości sądów, profesjonalizmu prokuratorów itd.

Dlatego za słuszne należy działanie Sądu w sprawie zabójstwa Ewy Tylman na dopuszczenie utrwalania obrazu i dźwięku. Niestety media- nadużyły to prawo- i ujawniły dane osobowe. Jak wskazano, jest to zjawisko niekorzystne zarówno dla samej sprawy (w tym oskarżonego) jak i dla całego wymiaru sprawiedliwości.

Pewne zdziwienie może budzić decyzja prezesa TK p. Julii Przyłębskiej, która ograniczyła możliwość utrwalania obrazu i dźwięku. Rzeczywiście miała ku temu uprawnienia (chociaż z Konstytucji można wywodzić odmiennie)- jednakże nie można zakładać, a priori , że np. dane osobowe zostaną ujawnione lub inne niekorzystne zjawiska nastąpią.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę również na fakt, że proces technologiczny będzie utrudniał egzekwowanie takich zakazów. Upowszechnienie się w przyszłości takich wynalazków jak okularów google (ang. google glasses) a-więc okularów z wbudowaną kamerą lub jeszcze innych technologii sprawiać będzie, że zakazy takie będą równie anachronicznie jak robienie odręcznych szkiców w federalnych sądach amerykańskich! Może nas to cofnąć w rozwoju prawa.

Dlatego zamiast podsumowania- warto promować jawność, ale i jawność odpowiedzialną- tj. chroniącą dane osobowe. Jest to zadanie trudne, ale i wymagające zarówno dla sądów i trybunałów, jak i dla mediów, które muszą informować społeczeństwo, ale nie mogą utrudniać prowadzenia procesów! Gdy uda się wypracować odpowiedni kompromis jawności i ochrony danych- społeczeństwo znacznie rozwinie się w kulturze prawnej.
Trwa ładowanie komentarzy...