O autorze
Bartosz Mendyk, ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, doktor nauk prawnych. kontakt: www.drmendyk.pl

W pułapce Mohammeda Rezy Pahlaviego? Tylko Kazachowie zmodernizują Kazachstan

W czerwcu 2017 roku w Kazachstanie rozpoczęła się międzynarodowa Wystawa Expo 2017 w Astanie. Jest to ukoronowanie kilkunastoletniego wysiłku organizacyjnego. Jest to sukces infrastrukturalny, ale podstawowy problem cały czas pozostaje bez odpowiedzi- jak zmodernizować społeczeństwo aby zachowało swoje tradycje i uniknąć globalizacji oraz radykalizmu?

Prezydent Kazachstanu w dążeniu do modernizacji swojego kraju stara się nie zatrzymywać. W niedawno opublikowanym programie zwraca on uwagę na temat konkurencji w światowej gospodarce. Wygląda na to, że Jelbasy- zauważył, że modernizacja gospodarki, a więc włączenie Kazachstanu do krwiobiegu światowej gospodarki- posiada silne przełożenie na kulturę. W sytuacji, gdy kraj nie będzie o nią dbał- ona zaniknie, bo zostanie wchłonięta przez zachodnią kulturę, albo wręcz przeciwnie zradykalizuje się i odetnie od świata. Taka jest cena za globalizację.



Od człowieka radzieckiego do fundamentalisty religijnego?
Już w pierwszej części swojego wystąpienia- prezydent wskazuje, że należy wyznaczyć cele, które będą przynosić praktyczne rezultaty. Istotne jest, aby nie pojawiły się populistyczne ideologie, które „prowadzić mają do katastrofy”.
Jak każdy taki program jest napisany ogólnie, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Kazachstan, najsilniej zrusyfikowana była republika ZSRR, obecnie jest zagrożona radykalizmem muzułmańskim. Warto wskazać, że tradycyjnie Kazachstan nie był silnie zislamizowany- współczesne państwo za symbole ma tradycyjne symbole- jak orła, jurtę itd.
Kazachowie których znam zupełnie szczerze odżegnują się od terrorystów i fundamentalistów. Przekonująco wskazują, że terroryści z ISIS przede wszystkim są terrorystami, a dopiero w drugim (lub trzecim) rzędzie muzułmanami i nie znajdują wobec nich zrozumienia.
Jak stwierdziłem na początku kraj został silnie zmodernizowany- jednakże modernizacja ta dotyczy największych miast, a zwłaszcza Astany i Ałmaty (obecnej oraz dawnej stolicy), które rozwijają się prężnie. Jednakże postęp nie jest to równomierny w całym państwie, dochody są również rozwarstwione. Takie rozwarstwienie budzi niezadowolenie wśród osób- które czują się wykluczone z transformacji.
Dodatkowo Państwo ISIS aktywnie rozpoczęło penetracje tego obszaru i trafiło na umiarkowany, ale jednak podatny grunt. Obecnie widać, że państwa byłego Związku Sowieckiego tworzą rezerwuar rekrutów od armii tego Państwa (ISIS).- po Bliskim Wschodzie i Europie stanowią trzecią grupę zasilającą szeregi armii. Już teraz z ok 5 tys. bojowników ok 500 pochodzi bezpośrednio z Kazachstanu. Władze zwalczają je od dawna, uwypuklenie tego, chociaż w eufemistycznych słowach potwierdza rosnące zaniepokojenie władz wzrostem radykalizmu.
Prawdopodobnie to stoi za przesłaniem, że władze będą promować „tradycję i obyczaje, język i muzykę, literaturę i obyczaje ślubne”, czyli duch narodowy, który ma „na zawsze pozostać”. Wydaje się więc, że zarysowane są tutaj dwa antagonizmy. Po pierwsze „tradycja” jako opozycja dla „globalizmu” w sensie prostej amerykanizacji życia- i przełożenie zachodniego stylu życia w stosunku jeden do jednego ale i „tradycja” jako antagonizm „radykalizmu” (w domyśle islamski) do wartości typowych dla Kazachów.
Jak więc prezydent zamierza zwalczać takie tendencje? Od zawsze największym wrogiem radykalizmu, biedy, wykluczenia jest wiedza. To wiedza pozwala nam nie bać się świata, jego wyzwań i konkurować z najlepszymi. Dlatego spora część nowego programu poświęcona jest zagadnieniu ciągłego podnoszenia kwalifikacji. Współczesne państwa, zwłaszcza w Azji Centralnej na tym etapie po prostu nie mogą odpuszczać- jeśli ludzie się przestraszą świata, ISIS zapuka do bram. Zwalczany homo sovieticus zostanie zamieniony przez radykała religijnego. Jest to najgorszy scenariusz, daleki od spełnienia, ale symptomy trzeba zwalczać.
A lekcji rewolucji i radykalizmów Kazachstan w samym tylko XX wieku przerobił aż nadto. Od 1917 roku, do 1991 do Kazachstanu zsyłano więźniów oraz jeńców, poprzednio czystki stalinowskie doprowadziły prawie całkowicie do utraty języka i kultury.
Prezydent zaznacza, co prawda że za czasów ZSRR zbudowano potężną infrastrukturę oraz państwo socjalne, uformowała się nowa inteligencja- ale była to raczej modernizacja terytorium a nie społeczeństwa (wydaje się, że przykłady mogły być bardziej fortunnie dobrane). Powstaje więc pytanie:

Kto powinien zmodernizować Kazachstan?
Historia pokazuje, że możliwe są dwie drogi: krótsza, na skróty- rękami zachodnich ekspertów oraz dłuższa oraz kręta- sami Kazachowie.
Jak niebezpieczną jest pierwsza droga (na skróty) zobrazował kiedyś Ryszard Kapuściński w książce „Szachinszach”. Dzięki ropie naftowej, w kraju bez infrastruktury, do prostego oraz niewykształconego społeczeństwa napłynęła najnowocześniejsza zachodnia technologia wraz z całą armią zachodnich, głównie amerykańskich ekspertów. Persowie we własnym kraju poczuli się obywatelami gorszej kategorii- najlepsza praca, najlepsze zlecenia itd. było przeznaczone dla Europejczyków i Amerykan. Doprowadziło to do poważnego kryzysu zaufania- postępujący kryzys zaufania doprowadził do zamieszek społecznych. Używanie policji oraz tajnych służb tylko zaostrzyło konflikt. Jedynym azylem, który dawał społeczeństwu pociechę- był radykalny islam, a meczety stały się nośnikiem rewolucji. Potrzebna była iskra, którą wskrzesił Ajatollah Homeini. Rezultat znamy wszyscy. Modernizacja przez zachodnich ekspertów jest więc drogą znacznie szybszą, przynoszącą doraźne korzyści, ale ostatecznie bardzo niebezpieczną- w przypadku Persji nie doprowadziła do globalizacji, ale wręcz przeciwnie do republiki islamskiej.
Wydaje się więc, że tylko Kazachowie mogą zmodernizować Kazachstan. Dlatego w zapowiedzi Prezydent wskazuje, że będzie chciał kształcić nie tylko specjalistów inżynierów, ale i historyków, politologów, socjologów, psychologów, kulturologów i filologów. Jakkolwiek myśl wydaje się być banalna, jest ona cały czas uniwersalna- w państwie nowoczesnym muszą żyć wykształceni ludzie. Tylko oni je tworzą. Zasobami energetycznymi sfinansowano budowę kosztownej infrastruktury- teraz pozostaje zadanie trudniejsze zbudowanie społeczeństwa obywatelskiego, gdzie będą pojawiać się idee w naukach ścisłych, przyrodniczych oraz humanistycznych. Zapewne Nursułtan Nasarbajew nie czytał Ryszarda Kapuścińskiego, ale na podstawie własnych obserwacji i analiz stara się zmodernizować Kazachów, aby nie popełniać błędów ostatniego szacha perskiego.
Prezydent zapowiada dodatkowo budowę przywiązania nie tylko do kraju jako takiego, ale i do wsi (aułów), miast i obwodów. Podkreśla, że człowiek jest istotą nie tylko rozumną, ale i emocjonalną. Pragnąłby związać Kazachów ze swoimi obszarami. To również może oznaczać środki zapobiegające ekstremizmowi.
Ostatecznie Prezydent wskazuje, dlaczego pragnie wprowadzić trzeci język urzędowy- angielski. Wydaje się to oczywiste. Jeśli Kazachstan chce być nowym Państwem Środka- łączącym Rosję, Chiny oraz Europę- to Kazachowie muszą być bardziej otwarci na świat. Ludwik Zamenhof wspominał, ze wszystkie wojny i nieporozumienia wynikają z faktu, że ludzie nie są w stanie się porozumieć, czasami dosłownie się nie rozumieją.
Tak więc jeśli Kazachowie będą mówili i po kazachsku, i po rosyjsku i po angielsku, jeśli będą wszechstronnie wykształconym społeczeństwem, nie tylko zwalczą w sobie homo sovieticusa, ale nie dopuszczą do powstania człowieka- fundamentalisty religijnego i tak w pełni wejdą pewnie w XXI w. Stulecie w którym to kapitał umysłowy, idee, wynalazki stanowią największe bogactwo. A przy okazji bojownicy ISIS i innej maści radykałowie nie będą mieli czego szukać w Kazachstanie.
Trwa ładowanie komentarzy...